Wyloguj się z życia

Niedawno zrobiło się głośno o kampanii „Wyloguj się do życia”, mającej na celu walkę z uzależnieniem od Internetu. Kampania ma tylko dwie wady: nie zadziała i jest kompletnie pozbawiona sensu. 🙂

Nie zadziała, bo co niby ma robić młodzież bez dostępu do Sieci? Pić piwo z kolegami na ławce? Chodzić na mecze obić kibiców przeciwnej drużyny? Nie zaczną przecież grać w piłkę czy uczyć się szydełkować – gdyby chcieli, dawno by to robili. 😉 Dzięki godzinom spędzonym w Internecie młodzież czyta i pisze – dużo, dużo więcej niż starsze pokolenia w ich wieku. W końcu komunikacja sieciowa to głównie tekst.

Najbardziej się uśmiałem, gdy zobaczyłem wyraźny podział między Internetem i „prawdziwym życiem”. Internet is real, mothafucka! To obecnie integralna część życia, narzędzie wykorzystywane do komunikacji, rozrywki, nauki i pracy. „Wylogowanie się” z Internetu to rezygnacja ze sporego kawałka świata i życia, a nie powrót do „reala”.

Niektórzy widocznie traktują Internet jak podrzędny sposób komunikacji, z jakiegoś powodu gorszy od rozmowy twarzą w twarz czy nawet telefonicznej. Demonizowanie, ot co. Komunikacja tekstowa (a taką właśnie jest Internet) wymusza myślenie i zwracanie uwagi na to, co się publikuje – bo co raz znalazło się w Internecie, już na zawsze tam zostanie. To źle, że są logi, screenshoty i możliwość rozmowy z praktycznie każdym praktycznie wszędzie? To źle, że mamy pod ręką kontakt z prawie każdym zakątkiem Ziemi i dostęp do większości światowych zasobów wiedzy? To źle, że jesteśmy ograniczeni tylko (i aż) do słów?

Proszę was, nie traktujmy Internetu jak coś innego, odmiennego. To nie jest (już) osobny świat, to część naszej rzeczywistości. Zamiast przygotowywać pozbawione sensu kampanie zachęcające do odejścia od komputera, skupcie się na nauczeniu innych, jak można i powinno się komunikować między sobą. Jeśli uważacie Internet za nałóg, to za nałóg powinniście też uważać potrzebę kontaktu z innymi ludźmi, rozmów, przynależności, czy nawet potrzebę korzystania z dóbr kultury. Sieć jest lepsza, szybsza, wygodniejsza i wydajniejsza niż kontakt „offline”, dlatego może dla niektórych z was wyglądać jak nałóg. Jeśli nie nadążacie za postępem i zmianami, nie zatrzymujcie ich w imię waszej wygody (bo inaczej nie jestem w stanie uzasadnić powstania tej kampanii).

Świat „wirtualny” i „realny” nie istnieją, jest tylko „online” i „offline” – czyli „podłączony” i „odłączony”. Na pewno chcesz odłączyć się od świata i zamknąć w swoim małym wycinku?

Update 2013-12-19: pojawił się pełny film promujący akcję. Tylko podkreśla mocniej to, co napisałem wyżej. Przepaść między digital natives i starszymi pokoleniami jest nie do przeskoczenia – dla pierwszych Internet jest jak kolejny zmysł, dla drugich to dodatek w rodzaju TV. Ważniejsza jest walka z (olbrzymim) wykluczeniem cyfrowych młodych osób odciąganych siłą od Sieci, niż z korzystaniem z tejże.

  • Tomasz Wesołowski

    Upraszczasz. W moim odczuciu chodzi w tej akcji o co innego: o zjawisko poświęcania mnóstwa uwagi niepełnowartościowym e-przyjemnościom (przewijanie kwejka, niewyszukane gry, etc), które potrafią wciągnąć na godziny, by potem zamiast z ekscytującym wspomnieniem zostawić z suchym „diem perdidi” w gardle.
    Problem polega na tym, że przez obrzydliwą łatwość dostępu do tego typu pół-rozrywki coraz mniej osób decyduje się na poszukanie sobie zajęcia, z którego byliby bardziej zadowoleni. (IMHO obojętnie, czy w internecie, czy poza – podróżowanie i blogowanie to równie dobre alternatywy.)

    • Tak, upraszczam. W podobnym stopniu i zakresie, jak autorzy akcji. Patrząc po pojawiających się na Kwejku itd. treściach, wymagających sporo pracy, umiejętności i wiedzy (przygotowanie i wypromowanie wpisu na np. Wykopie, Kwejku, Demotywatorach, żeby dostał się na główną, wymaga szczęścia lub sporych umiejętności) – nie skreślałbym ludzi oglądających kotki. Jaką mają alternatywę dla zabijania nudy, nie wymagającą większego wysiłku? Pić pod blokiem? Oglądać TV? Ludzie są leniwi, tego nie zmienimy (łatwo), lepiej gdy siedzą przed komputerem i przy okazji chłoną przydatne informacje, a nuż coś ich zainteresuje i bardziej się w to zgłębią. Zainteresowań i ciekawego życia nie da się wymusić. 🙂

  • Pingback: Maria Smith()