Nie czytam

Zauważyłem, że przez ostatnie dwa lata przeczytałem dokładnie ostatnią książkę, którą można śmiało zaliczyć do literatury, była to „Kariera Nikodema Dyzmy”. Nie znaczy to, że czytam mało – poza tym pochłonąłem mnóstwo poradników, podręczników, biografii (tych mniej fabularyzowanych) i setki krótkich publikacjach jak np. wpisy blogowe. Zastanawiam się, z czego wynika ta zmiana – właściwie mam tyle samo czasu, co kiedyś, mój tryb życia wiele się nie zmienił, czytać nadal lubię – ale jednak, książki nie ruszyłem od dawna i raczej nie zanosi się na zmianę.

Możliwe, że przyczyną tego stanu rzeczy jest wygoda czytania krótkich tekstów. Taki tekst łatwo mieć w telefonie lub na tablecie, wrócić w czasie, gdy mam chwilę wolnego, przeczytać kilka akapitów i wracać do innych zajęć. Porcjowanie i dzielenie lektury na raty kiepsko łączy się z beletrystyką, wymagającą większej ilości wolnego czasu i spokoju. Dodatkowo, książki są duże, ciężkie i nieporęczne, przynajmniej w porównaniu ze smartfonem – czytanie z komórki jest wykonalne i wręcz łatwe mając jedną wolną rękę w tramwaju; przewracanie stron w książce – niekoniecznie. Dodatkowo, telefon mam przy sobie zawsze, książkę zazwyczaj musiałbym specjalnie brać, zastanawiając się czy znajdę chwilę na czytanie.

Inną przyczyną jest brak większej ilości wolnego czasu. Zdecydowanie mam co robić, a kiedy odpoczywam, preferuję skupienie się na bardziej intensywnej rozrywce. Porównując trwający dwie godziny film do – zawierającej podobną treść – książki, która wymaga ode mnie dwunastu godzin, raczej będę preferował film. Te same informacje, przekazane w czasie sześciokrotnie krótszym. W przypadku gier kwestie czasowe są zbliżone; przewagą jest stopień wymuszonego zaangażowania ze strony gry, gdzie nie mogę się rozpraszać i zajmować innymi rzeczami. Skoro już filmy oglądam w międzyczasie przeglądając Facebooka, pisząc SMSy czy nawet grając – jak niby mam się skupić na znacznie wolniejszej książce?

Dostępność książek to trzecia ważna przyczyna przerwy od literatury. Trudno dorwać dobre książki dystrybuowane online w cenie, która nie będzie mordercza. Niestety, rynek e-booków w naszym kraju leży i płacze, książki są absurdalnie drogie, trudno dostępne i często wymagają konkretnej, zamkniętej platformy. Z tego powodu do wszystkiego, co zdarza mi się czytać, wykorzystuję dwie platformy – iBooks i Legimi (to ostatnie w systemie abonamentowym).

A dlaczego czytam wszelkiego rodzaju poradniki i książki o konkretach? Traktuję to jako inwestycję czasu, która zwróci się w przyszłości w postaci konkretnych efektów. Często wręcz sięgam po książkę, kiedy chcę nauczyć się czegoś konkretnego – wiem, czego nie wiem i wiem, gdzie mogę się tego dowiedzieć. Zacząłem czytanie i książki traktować bardziej jako narzędzie i jeden ze sposobów zdobywania wiedzy, niż cel sam w sobie. Dość nietypowe jak na człowieka, dla którego normą było czytanie do późna w noc, codziennie, po kilkadziesiąt książek rocznie, prawda?

Z wszystkiego, co opisałem powyżej nie jestem dumny – jak widać, jestem leniem, któremu nie chce się zabierać ze sobą książki, czy znaleźć godzinę-dwie dziennie do poświęcenia na literaturę. Cóż, kiedyś było lepiej, miałem czas i ochotę poświęcać znaczną część życia literaturze pięknej, teraz wolę konkretną, klarownie wyłożoną wiedzę, najlepiej w mocno skondensowanej formie. Czyżby starość? Zamierzam jednak wrócić do czytania literatury i stąd pytanie: za jaką książkę lub cykl książek się zabrać? Koniecznie musi być dostępna na iBooks, w niezbyt wygórowanej cenie, język polski lub angielski. Najlepiej, jeśli nie ma wielkich dłużyzn i rozwlekłych opisów, długość nie ma znaczenia – pochłaniałem już cykle po kilkanaście tomów. 😉